Moje wyjątkowe spotkanie z Kelly Brown

Witajcie !!! 🙂

Dzień 1 listopada 2017 roku, zapamiętam na zawsze. A to za sprawą niezwykłego spotkania z bardzo utalentowaną i najbardziej znaną na świecie fotografką  – Kelly Brown. Kelly pochodzi z Australii i od 14 lat z sukcesem prowadzi swą firmę „Little pieces photography” . Jest najbardziej uznanym i nagradzanym fotografem na świecie – specjalizującym się w sesjach noworodkowych, ciążowych i w portretach rodzinnych.

Spotkanie z nią jest szczytowym punktem na liście marzeń – każdego fotografa :).

A jak było to ze mną?

Z chęcią ci o tym opowiem  🙂

Kiedy zaczęłam świadomie fotografować ( około 7 lat temu)- social media w Polsce praktycznie nie istniały. Wymiana wszelkich informacji była bardzo utrudniona i każdy element pracy fotografa testowałam na sobie. Celebrowałam każdy maleńki sukces i każdy mój błąd. O tak błędów miałam tysiące, ale to one sprawiły, że dziś mogę o sobie powiedzieć, że wykonuję swoją pracę dobrze i z najlepszą jakością.

W 2011 roku pojawiła się skarbnica wiedzy dla fotografów- facebook. To tu, w roku 2012 pierwszy raz ją odkryłam. Kiedy zobaczyłam jej zdjęcia, nie byłam w stanie ogarnąć ich umysłem. Nie sądziłam że przyjdzie w Polsce taki czas, że i u nas fotografia noworodkowa i rodzinna będzie tak popularna jak w Stanach zjednoczonych czy Australii . Może w wielkich miastach, ale już na pewno nie w mojej Jeleniej Górze.

Mimo ograniczeń siedzących w mej głowie, przyjęłam sobie jeden cel – zrobić wszystko co  w mej mocy, by robić piękne zdjęcia. By zachwycać, wzruszać i wzbudzać emocje.

Dzięki ciężkiej pracy, z roku na rok widziałam progres. Ale zaczęło mi czegoś brakować – i szybko zrozumiałam, że chcę być częścią moich fotografii – nie tylko jako ich autor – ale również jako ich kreator stylizacyjny. Pojawił się więc pomysł tworzenia stylizacji własnymi rękoma. A że uwielbiam prace manulane – było to dla mnie naturalne. Dniami robiłam zdjęcia i byłam mamą, wieczorami tworzyłam dodatki do swych sesji noworodkowych i ciążowych, a w nocy obrabiałam zdjęcia.

Kiedy to wspominam, zastanawiam się jak mogłam tak żyć, śpiąc zaledwie po 2-3 godziny dziennie . Stan ten nauczył mnie jednak wielkiej pokory i cierpliwości.

W 2014 roku nastąpił przełom. Ponieważ w Polsce moje prace były już rozpoznawalne – odważyłam się udostępniać innym moje produkty – dopełniające kadry. Na początku cichutko, a później już coraz śmielej.

I pewnego dnia stało się : mail od KELLY BROWN !!!.

Pamiętam to bicie serca, pamiętam tą suchość w ustach, gdy nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ale jak to?, jak to możliwe że Kelly Brown- światowa fotografka z Australlii, odnalazła Monikę Serek w Jeleniej Górze w Polsce??.  Z tych emocji zaczęłam krzyczeć do Męża –  „Kochanie !!! Kelly Brown do mnie napisała !!!”. Oczywiście pierwsze jego pytanie : kim jest Kelly Brown? . Przyjęłam zatem jego tok rozumowania i przez cały dom krzyknęłam : Kelly Brown to Michael Jordan Fotografii noworodkowej 🙂

I machina ruszyła. Kelly wyraziła zachwyt moimi dodatkami – i zapytała czy nie chciałbym sprzedawać swych rzeczy na rynkach zagranicznych. Zainspirowała mnie i zmotywowała. Dzięki niej powstała moja druga firma : „Lemon and pearl design”. Która z roku na rok nabierała rozpędu – by dziś tworzyć i współpracować z  największymi nazwiskami fotograficznymi z całego globu.

Jednym z moich największych osiągnięć jest zaprojektowanie i stworzenie znanego „posing ring’u”, który ułatwia pracę z noworodkami , tysiącom fotografów. Dzięki zupełnemu przypadkowi jestem częścią pięknych kadrów – które powstają i zachwycają ludzi w Europie, Stanach zjednoczonych, Australii i Ameryce południowej.

I choć dziękowałam Kelly nie raz– nigdy nie miałam okazji podziękować jej osobiście. Zawsze wspierała mnie jako fotografa i artystę. Byłam jej wdzięczna i wiedziałam, że jest to osoba bliska memu sercu – gdyż mamy bardzo podobne spojrzenie na filozofię pracy fotografa i biznesu :). Obydwie szkolimy, propagujemy dobrą markę i dobry biznes. Obydwie skupiamy się na kobietach i na tym, by uwierzyły w siebie, by sięgały niemożliwego.

Dwa tygodnie temu – w poniedziałek, przygotowywałam plan warsztatowy na przyszły rok, gdy zadzwoniła moja przyjaciółka fotografka. W trakcie rozmowy powiedziałam jej: Wiele udało mi się zrobić, wiele udało mi się osiągnąć, ale też wiele jeszcze przede. Mimo to mam tylko jedno wielkie marzenie: stanąć przy Kelly Brown i porozmawiać z nią jak Artystka z Artystką, Bizneswomen z Bizneswomen.

I możecie mi nie wierzyć ale dwa dni później stałam w hotelu Hilton w Berlinie ściekając ją z całych sił. Okazało się że jest w Niemczech na swych  warsztatach. Jakoś wcześniej, przy całym moim zabieganiu, umknęła mi ta wiadomość. Kiedy zobaczyłam jej post na Instagramie, że właśnie przyleciała do Berlina, skomentowałam go, wyrażając żal , że wcześniej tego nie widziałam. Kelly odpisała do mnie natychmiast, że będzie dla niej zaszczytem jeśli przyjadę się z nią spotkać, i jeśli spędzę z nią cały dzień na jej warsztatach.

Oczywiście najpierw siedziałam jak otępiała myśląc, że już jestem na tyle zmęczona, że mam przywidzenia,  a później radość wypełniła moje ciało i serce :).
Oczywiście pojechałam 🙂 – w obstawie dwóch mężczyzn- mego męża i jego brata  ( co by mnie nikt nie porwał 🙂 ).

Kiedy wchodziłam do Lobby Hotelu moje emocje sięgały zenitu. Widziałam przed oczami wszystkie moje lata poświęcenia, moje lata ciężkiej pracy, mych wspaniałych klientów, dzięki którym się rozwijałam i moją rodzinę – bez której nie poszłabym nawet o krok do przodu. Widziałam to wszystko w twarzy i w oczach Kobiety,  która zawsze  była dla mnie największą inspiracją – jako kobieta sukcesu, jako kobieta spełniona, jako wielki Artysta.

I kiedy słuchałam jej w czasie warsztatów- zobaczyłam jak bardzo jesteśmy do siebie podobne- jak podobnymi wartościami kierujemy się w życiu, jak podobnie życie nas doświadczało i doświadcza.

Dziękuję i zawsze będę dziękowała za tą możliwość. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że wybrałam dobrą drogę, dało spokój, że niektóre rzeczy muszą wyglądać tak jak wyglądają – nie ma, co z tym walczyć, i zobaczyłam jak wiele można osiągać – gdy się tylko ma jasny cel.

I to potwierdza moje życiowe motto: miej przed oczami cel, ciężko pracuj – a przejdzie czas, że go osiągniesz.

A wszystko dzięki magicznemu spotkaniu.

Kelly dziękuję Ci z całego serca – za twoją twórczość, ale przede wszystkim za twoje człowieczeństwo. Za wiarę, że wszystko jest do osiągnięcia, za życzliwość, uśmiech i dobre serce :).

Do zobaczenia Kochana moja, niebawem.

Twoja już Monika Serek